Z pamiętnika piłkarza IV
Opublikował Roman Słabik w dniu 30 maj, 2014 o godzinie 11:15 PM | Kategoria Szprot to zdrowie | z 0 Komentarzy

Kolejny odcinek cennych zapisków z historii:

KCP_6969_S

5 czerwca

Mistrzostwa się rozpoczęły. Mamy ładny hotelik z widokiem na morze. Pokój dzielę oczywiście z Barankiem, który ma na głowie wielkiego guza i znów nie może główkować. Trener na przedmeczowej odprawie przestrzegał nas przed rywalami. Mówił, że ich gra jest konsekwentnie żelazna. Zoyzula po cichu dodał, że chyba Żelaznie konsekwentna, ale nikt poza mną go nie usłyszał. Dla mnie to i tak to samo. Tak czy inaczej mamy się nie dać stłamsić i na ich żelazo odpowiedzieć naszą stalą. Przez to dziennikarze zaczynają nas nazywać stalową drużyną. Będzie dobrze.

6 czerwca

Dzień pierwszego meczu. Siedzę na ławce. Trener się bardzo denerwuje. W pierwszej połowie rzeczywiście nie dajemy się stłamsić rywalom i jak przystało na Stalowych równamy ich z ziemią przy każdej akcji. Efekt. Dwie czerwone kartki dla nas i 3:0 dla nich. W drugiej połowie krzywo odbita od głowy Baranka piłka wpada do ich siatki i w konsekwencji przegrywamy tylko 1:7. W szatni panuje umiarkowany optymizm bo teraz będziemy mierzyć się ze słabszymi zespołami i w końcu dojechała do nas reszta drużyny.

9 czerwca

Ponieważ następny mecz gramy z egzotycznym rywalem z Afryki i jesteśmy faworytami, trener zarządził dzień wolnego od treningów. Wybraliśmy się z Barankiem na uroczy ryneczek. W czasie zwiedzania jesteśmy świadkami zwyczajowej bitwy kibiców na pomidory i ryby. Kiedy Baranek dostaje po głowie pomidorem a mnie trafia szczupak chowamy się w jakimś namiocie. Niestety namiot okazuje się być przyczepą ciężarówki z rybami, która wywozi nas w nieznanym kierunku. Nie wiemy co robić; w końcu pod wieczór, ryzykując życie, przedostajemy się do szoferki i zatrzymujemy samochód. Kierowca obiecuje, że odwiezie nas następnego dnia i zdążymy na stadion przed meczem.

O autorze - Były piłkarz, reprezentant polski do lat 16. Świetnie zapowiadającą się karierę przerwał z powodu kontuzji biodra (nabawił się jej tańcząc w szkolnej wersji Skrzypka na dachu). Próbował swoich sił jako sprzedawca papug, przez kilka lat podróżował po wschodniej Europie. Posiadacz dwóch kurników i jednego gołębnika. Na co dzień uczy wychowania fizycznego w szkole podstawowej pod Mysłowicami, jego specjalnością są rozgrywki w ringo. Na NieWarto TV specjalista od sportu.

Leave a comment

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>